logo

Mówimy prosto o trudnych dziedzinach ...

...fundusze europejskie, przedsiębiorczość, innowacje

Zwolnij marketingowca, zatrudnij redaktora

15 grudnia 2014

Kolorowa kreda, logotypy kanałów społecznościowych
Photo by mkhmarketing | Title: "The Art of Social Media" | License: CC-BY 2.0

Jeżeli treść jest sercem najskuteczniejszych współczesnych strategii marketingowych, to najbardziej poszukiwanymi fachowcami powinni być redaktorzy i autorzy (dziennikarze). Jeżeli slogany reklamowe, migające banery czy bezsensowne spoty skutecznie zastępowane są przez autentyczne historie, fachowe teksty czy blogi, to musi się zmienić skład zespołów realizujących kampanie, a także codzienne działania promocyjne w firmach i instytucjach.

Tak było i (niestety) jeszcze bardzo często jest. Miasto czy firma zamawia nową stronę internetową – ma być atrakcyjna, mobilna, wielojęzyczna, łatwa w obsłudze, multimedialna. Producent stron www proponuje projekt (chociaż przeważnie zbyt rozbudowany) – jest zgodny z zamówieniem, więc zostaje zaakceptowany. Wtedy producent prosi o próbki treści i zdjęć. Dostaje zwykle gotowe teksty skopiowane ze starej strony lub z materiałów drukowanych. Podobnie jest ze zdjęciami. Dostajemy prototyp – nadal zachwyca nas projekt (to nic, że w większości zakładek czytamy „Lorem ipsum…” i oglądamy stare zdjęcia). Zadanie zostało wykonane. Teraz pozostaje tylko… wypełnienie treścią, przetłumaczenie, zamieszczenie zdjęć. Kto to zrobi? Oczywiście zespół ds. promocji. Czas nagli, więc szuka gotowych materiałów. A trzeba je jeszcze przetłumaczyć na angielski (a często na niemiecki i rosyjski). Zaczynają się poszukiwania tanich tłumaczy, gdyż najczęściej pozycja „tłumaczenie” w budżecie została niedoszacowana. W końcu trzeba się zgodzić na przełożenie na język obcy samego menu lub tekstów z pierwszej strony. Zdjęcia bierzemy z archiwum i pomniejszamy je, żeby ukryć ich marną jakość. I co? Po kilku tygodniach wpuszczamy nową stronę do sieci. Na bieżąco uzupełniamy newsy, dodajemy banery i strona zaczyna „żyć”. Oglądając statystyki, dziwimy się jednak, że użytkownicy czytają tylko pierwszą stronę, zakładkę z przetargami i godziny otwarcia kompleksu basenowego. Nie czytają o zabytkach, biznesie i trasach turystycznych. Na stronę nie wchodzą internauci z zagranicy, bo nic tam dla siebie nie znajdują. Nie mamy pomysłu, jak to poprawić, i środków, żeby to zrobić. Powoli przechodzimy nad tym do porządku dziennego.

A jak jest teraz? Przed zleceniem wykonania nowej strony zbiera się zespół, któremu przewodniczy redaktor oraz specjaliści od promocji, grafiki i informatyki. W pierwszej kolejności robią audyt treści starej strony, przeglądają inspirujące przykłady stron w sieci. Następnie definiują grupę docelową i ustalają najbardziej pasujący content. Pod te ustalenia zlecają projekt nowej strony. Równolegle kompletują redakcję – dziennikarzy, blogerów, redaktorów, korektorów, tłumaczy i fotografów. Po zatwierdzeniu prototypu (menu zakładki, podstrony, artykuły) zlecają pisanie tekstów, a potem tłumaczenie. Po zaakceptowaniu prototypu strona jest wypełniana interesującymi i zredagowanymi artykułami, fachowymi tłumaczeniami i profesjonalnymi ilustracjami. Nie zapominamy o uzupełnieniu zakładek seo w panelu administracyjnym i podłączeniu statystyk. Kiedy wszystko jest gotowe, odpalamy stronę i rozpoczynamy jej marketing. Redakcja sporządza harmonogram tworzenia kolejnych tekstów lub/i aktualizacji. Z radością obserwujemy nowy trend: internauci spędzają o wiele więcej czasu na nowej stronie niż na poprzedniej, chętnie komentują artykuły i współtworzą kolejne treści. Czytelnicy piszą, że ich zaciekawiły, a nawet poruszyły historie opisywane na naszej stronie. Dziękują za doznane wzruszenie i inspirację. Kupują produkt, usługę, przyjeżdżają do naszego miasta.

I o to nam chodziło.

Andrzej Szoszkiewicz

Title photo by Crowd Expedition | Title: "Final Next Journalist competition at Crowd Expedition HQ" | License: CC-BY-ND 2.0

Wstecz