logo

Mówimy prosto o trudnych dziedzinach ...

...fundusze europejskie, przedsiębiorczość, innowacje

Taniość w cenie, czyli przegląd zamówień publicznych

2 lutego 2015

Kadr z filmu „Miś" w reżyserii Stanisława Barei

Gminy z początkiem roku chórem ogłaszały przetargi na wydawanie swoich miesięczników i kwartalników. Media w Polsce kiepsko przędą, więc gmina słusznie stawia na swoje pismo. Pan wójt, pani burmistrzyni i pani prezydentka (żeby było bardziej genderowo) będą tu przynajmniej obiektywnie pokazani. Zwłaszcza że przed wyborami tzw. niezależne media jakoś nie chciały nic o nich napisać w cieplejszym świetle. A gmina na łamach swojego biuletynu (dumnie nazywanego miesięcznikiem) szczerze opowie o swoich sukcesach. Mieszkańcy przecież powinni wiedzieć, co się dzieje. Taka gmina.

Dziś jest złoty czas dla ekspertów od planów gospodarki niskoemisyjnej dla miast i gmin. Jak się człowiek przyłoży, to z pięć w miesiącu napisze. Gminy będą miały, co chcą, a i parę groszy komuś (może biednemu pracownikowi uniwersytetu) do kieszeni wpadnie. Przed laty można było się nieźle dorobić na strategiach rozwoju gmin. Prawie każda ma taką, ale rzadko która ją aktualizuje. Przeważają te napisane 10 lat temu.

Kilka samorządów ogłosiło konkurs otwarty na logotyp promocyjny miasta lub gminy. Czy logotyp powinien nawiązywać do najmocniejszych stron samorządu, do jego głównych atrakcji, historii czy specjalizacji? Nie znalazłem takich warunków w regulaminach. To konkurs piękności – komisja konkursowa wybierze najładniejszy logotyp i zwycięzcy przyzna nagrodę (od 500 do 1000 zł przed opodatkowaniem).

Projektodawcy (beneficjenci funduszy unijnych), wśród nich uczelnie i poważne instytucje publiczne, pytają oferentów, kto taniej przygotuje gadżety promocyjne – kubki, koszulki, długopisy notesy, kalendarze, parasolki, pendrajwy, wizytowniki, tablice informacyjne etc. Obowiązkowo z nadrukami (nazwa projektu i odpowiednie logotypy). A wiadomo, gdzie jest najtaniej. W ten sposób dzięki unijnym funduszom dokarmiamy azjatyckiego tygrysa, a może smoka gospodarczego. A co? Europy nie stać?

Ciekawe są zamówienia na spoty filmowe. To nic, że prawo zamówień publicznych się zmieniło i trzeba do ogłoszeń o zamówieniu wprowadzać inne kryteria niż tylko cena (i tak króluje cena). Zapytań ofertowych na szczęście to nie dotyczy. Jedna z lokalnych grup rybackich (LGR) w Kujawsko-Pomorskim dostała w odpowiedzi na swoje zapytanie 30 ofert. Rozpiętość cen – od 2 000 zł (w 200 złotych chyba nawet zamawiający nie uwierzył) do 94 000 zł. Wybrano ofertę realizacji spotu za 3 400 zł (spełniała wszystkie kryteria i była najkorzystniejsza pod względem ceny). LGR będzie miała film jak się patrzy.

Stowarzyszenia troszczące się o rozwój mikroregionów – tzw. lokalne grupy działania (LGD) – namiętnie wydają foldery, broszury i albumy o lokalnych atrakcjach turystycznych lub zrealizowanych projektach. To nic, że na swoich stronach internetowych nie polecają tych atrakcji. Klient sobie ściągnie PDF-a na komputer albo jak przyjedzie, to od kogoś dostanie ładną błyszczącą publikację. Pachnącą farbą drukarską. Już widać te pielgrzymki turystów. Co najważniejsze, foldery, broszury i albumy będą taniutko wydrukowane.

Dlaczego parametry wpływające na projekt graficzny są zawsze z góry narzucone? No bo ci graficy i redaktorzy to wydziwiają. Najlepiej niech od razu się dowiedzą, jak się wieś powinna promować. Czy za 900 zł można zrobić projekt graficzny i skład 80-stronicowego albumu? Można, nawet za 600 zł. Drukarnia i wydawnictwo w jednym wszystko zrobi. Pięknie wydrukuje i oprawi w sztywną, błyszczącą okładkę. Będzie świetnie pasować do stylu eko i wiejskiej sielanki. A kieszonkowy format A4 idealnie się wpasuje w kieszeń współczesnego turysty.

Tani projekt i druk, tani film, tani tekst, tani most i droga, tania strategia, tani, tani, tani… to w końcu wartość najwyższa w wydawaniu publicznego grosza.

A nie jest ważna jakość? Czy nie zapłacimy dwa razy, gdy trzeba będzie coś od nowa budować? Czy przyciągniemy turystów najtaniej przygotowaną publikacją (kto by tam myślał o jakichś nowoczesnych przewodnikach internetowych lub projektach oryginalnych wydawnictw)?

Hm… te pytania są tendencyjne. Czyż już nie dowiedziono, że najlepsze interesy robi się na drogich, słomianych inwestycjach? Dlatego taniość jest w cenie.

Jerzy Gontarz

Wstecz