logo

Mówimy prosto o trudnych dziedzinach ...

...fundusze europejskie, przedsiębiorczość, innowacje

Ruś w Kalifornii, złoto w Polsce

5 stycznia 2015

Silicon Valley, Kalifornia, zdjęcie lotnicze, airview,

Photo by Patrick Nouhailler | Title: Silicon Valley from above | Licence: CC BY-SA 2.0

Na skalistym wybrzeżu Pacyfiku, ok. 250 km na północ od San Francisco, stoi Fort Ruś (Fort Ross). Jak zauważył Norman Davies (esej „Europa za morzami i stepami”), niewiele brakowało, by do dzisiejszej Kalifornii prawo mogła sobie rościć Rosja. Rosyjscy pionierzy bowiem dotarli tu poprzez Alaskę jeszcze przed kolonistami z Europy Zachodniej. Fort Ross wznieśli ponad 200 lat temu. Zniechęceni niepowodzeniami wycofali się stamtąd w połowie XIX w. Kilka lat później w Kalifornii wybuchła „gorączka złota” i obszar ten stał się częścią Unii. Mniej więcej 20 lat później car Aleksander II sprzedał Amerykanom Alaskę. Stan ten wkrótce również okazał się bogaty w złoża złota.

Kalifornia jest dziś najbogatszym stanem USA. Ciekawe, czy zaistniałby w naszej świadomości światowy symbol innowacyjności i przedsiębiorczości - Silicon Valley, gdyby Rosjanie pozostali na terytorium Ameryki Północnej? To tylko retoryczna figura – nie będę nawet próbował odpowiadać. Kalifornia rozwinęła się jednak nie tyle dzięki złożom złota, ile przede wszystkim dzięki aktywności naukowej i nieskrępowanej przedsiębiorczości. Duży udział miały w tym rządowe decyzje – w czasie II wojny światowej postanowiono przenieść tam część badań i produkcji na potrzeby wojskowości.

Dziś główne ośrodki naukowo-badawcze stanu Kalifornia świetnie współpracują także z cywilnym przemysłem. Nie oznacza to, że zaniedbują działalność dydaktyczną, o co – przynajmniej w teorii – tak bardzo chcą dbać nasze uniwersytety. Po prostu sporą część przychodów czerpią ze sprzedaży swych technologii. Nasze uczelnie – głównie z dotacji rządowych (być może zmieni się nieco sytuacja po wprowadzeniu od stycznia 2015 r. nowych zasad finansowania szkolnictwa wyższego). Stanford University w 2013 r. uzyskał 87 mln dolarów brutto z opłat licencyjnych i objął udziały w ponad 160 nowych spółkach spin-off. Przychody reinwestuje w działalność dydaktyczną i B+R.

Kiedy nasze uczelnie zaczną zarabiać na swoich wynalazkach? Zgłaszają ich może nie tak dużo jak zachodnie odpowiedniki, ale też wcale nie mało, jak się powszechnie uważa. Tylko w roku 2012 w procedurze międzynarodowej (PCT) np. Politechnika Wrocławska dokonała 193 zgłoszeń, AGH – 121, a Politechnika Poznańska – 111. Czy to się przekłada jakoś na przychody ze sprzedaży licencji lub na przyrost liczby spółek spin-off? Na razie kiepsko. Wniosek: może zbyt łatwo przychodzi nam patentowanie. Robimy to bez wykonania jakichkolwiek badań – czy wynalazek można zastosować w praktyce, jaki to byłby koszt, czy oparte na nim produkty lub usługi znajdą klientów? Taki proces przechodzą wszystkie technologie wymyślane na amerykańskich uczelniach (tam patent jest droższy i myśli się kategoriami opłacalności).

Zdecydowanie najłatwiej wdrażać innowacje oparte na nowych wzorach przemysłowych i użytkowych. Kilka lat temu od jednego z profesorów uczelni artystycznej, na której jest wydział projektowania form przemysłowych, usłyszałem jednak wyraźną deklarację: naszym zadaniem nie jest współpraca z biznesem, lecz dydaktyka. Czy dydaktyka nie powinna obejmować również współpracy z biznesem?

Wiemy już, że ciężko przekroczyć dolinę śmierci. Równie ciężko przełamać mentalne przyzwyczajenia. Nad zmianami mentalności zarówno wśród naukowców, jak i przedsiębiorców pracują brokerzy innowacji. Trwa realizacja programu rządowego, dzięki któremu 30 brokerów z 20 polskich uczelni pomaga w sprzedaży licencji, wyszukiwaniu obiecujących technologii, patentowaniu czy zakładaniu spółek spin-off. Oni mogliby się w przyszłości przyczynić do zwiększenia profesjonalizmu jednostek ds. transferu technologii już dziś działających przy wielu uczelniach i instytucjach naukowych. To zresztą model z grubsza skopiowany z amerykańskiego, tyle że w USA to działa, a w Polsce – poza paroma wyjątkami – nie za bardzo. Dzięki konkretnym dokonaniom brokerów innowacji uczelnie mogłyby zobaczyć, że współpraca z przemysłem popłaca, że to jest prawdziwa żyła złota – jak w Kalifornii. Czy wszystkie tego chcą, czy pozwolą sobie i brokerom na sukces? Po rozmowach z kilkoma przedstawicielami tej grupy nie jestem już taki pewny. Ale bardzo im wszystkim kibicuję.

Jerzy Gontarz

Title photo by Patrick Nouhailler | Title: Silicon Valley from above | Licence: CC BY-SA 2.0

Wstecz