logo

Mówimy prosto o trudnych dziedzinach ...

...fundusze europejskie, przedsiębiorczość, innowacje

BAT na naiwnych

20 grudnia 2015

BAT na naiwnych

Obraz licencjonowany przez Depositphotos.com/Drukarnia Chroma

Nie wiem jak Wy, Drodzy Czytelnicy, ale ja pocztę elektroniczną otwieram z coraz większym niepokojem. Bo rutynowo muszę się najpierw wcielić w rolę cerbera. Zwykle dopiero po operacji odrzucenia spamu przystępuję do lektury mejli. Daję się oczywiście czasem nabrać.

Ostatnio na przykład podkusiło mnie, by wziąć udział w badaniu na temat ulubionych seriali telewizyjnych. Już sam początek powinien spowodować zapalenie się czerwonej lampki w głowie, ale niestety dałem się ponieść mojej naiwności. Pierwsze dwa zdania listu brzmiały: „Mamy dla Ciebie miłą informację z Biura Analiz Telewizyjnych: przeprowadzamy teraz badanie na temat ulubionych seriali telewizyjnych. Właśnie Ciebie wybraliśmy do reprezentatywnej grupy respondentów”. Co to za Biuro Analiz Telewizyjnych (w skrócie niech już będzie: BAT)? Nigdy o takim tworze nie słyszałem. I dlaczego mnie wybrano do reprezentatywnej grupy respondentów? Na jakiej podstawie? Gdybym wówczas sobie zadał te pytania, to – kuszony atrakcyjnymi nagrodami – nie kliknąłbym tam, gdzie wprost nakazywano: „Jesteś w grupie WYBRANYCH RESPONDENTÓW, więc musisz kliknąć tutaj”. Zrobiłem to bez zastanowienia, a BAT prócz atrakcyjnych nagród obiecywało, że ma dla mnie tylko dwa pytania.

Tylko dwa pytania

A co tam – myślę sobie. Odpowiem, parę sekund i po wszystkim. Tak więc kliknąłem „tutaj” i …trochę się zdziwiłem, patrząc na listę seriali dość przypadkowo wybranych. Miałem wskazać mój ulubiony oraz taki, który widziałbym wśród seriali wszech czasów. No cóż – nie do końca zgodziłem się z własnym wyborem, ale mówię sobie: „miejmy to już za sobą”. Po kliknięciu okazało się jednak, że muszę zostawić swoje dane, jeśli chcę wziąć udział w konkursie. No tak – przecież muszą wiedzieć, komu wysłać jedną z tych fajnych nagród.

I jeszcze parę pytań

Naiwnie wypełniłem dane, lecz ankieta wcale się nie zakończyła. Miałem odpowiedzieć tylko na dwa pytania, a tu pojawiły się kolejne: czy chciałbym mieć dwa smartfony zamiast jednego, czy też może smartfon i tablet, a może dwa tablety? Znalazłem na końcu odpowiedź: „nie jestem zainteresowany taką ofertą” – i odhaczyłem ją w nadziei, że ankieta się zakończy. A tu kolejne pytania w stylu, czy czuję się bezpieczny, jak chciałbym zapewnić sobie i bliskim bezpieczeństwo, czy wolałbym ubezpieczenie od pobytu w szpitalu (czy można się od czegoś takiego uchronić za pieniądze?), czy wolałbym raczej ubezpieczenie NW? Znowu znalazłem, na końcu listy opcję: „nie jestem zainteresowany taką ofertą”, którą coraz bardziej zniecierpliwiony odhaczyłem. Potem czekała na mnie kolejna seria pytań, tym razem dotyczących bardzo atrakcyjnych kredytów. Wybrałem tę samą możliwość, co wcześniej. Wreszcie ankieta się zakończyła i z zapałem zabrałem się do lektury mejli, które pozostawiłem w skrzynce „Przychodzące”.

Gratulujemy!

Ale nim zdążyłem na dobre zanurzyć się w lekturze, zadzwonił telefon. To telemarketerka ze znanej sieci telefonicznej. Pogratulowała mi udziału w głosowaniu (jakby to było wielkie osiągnięcie!) i w związku z tym miała dla mnie wspaniałą wiadomość: sieć przygotowała dla mnie niezwykłą ofertę. Ja z kolei pani wyjaśniłem, że nie interesuje mnie ta oferta i że właśnie taką odpowiedź zaznaczyłem w ankiecie.

Wróciłem do lektury, ale nie na długo. Zadzwonił telefon. Tym razem był to konsultant firmy ubezpieczeniowej, który już zaczął przedstawiać atrakcyjne warunki polisy, wtrącając tylko, że dziękuje mi za udział w badaniu Biura Analiz Telewizyjnych. Ja na to, że również dziękuję, lecz zaznaczyłem w ankiecie, iż nie interesuje mnie ta oferta, bo mam już polisę.

Nie będzie zaskoczeniem, że po chwili zadzwonił telefon z firmy pożyczkowej. Pani podziękowałem, tym razem nie zgadzając się na nagrywanie rozmowy. Zażenowany tymi telefonami, wróciłem do mejla z informacją o badaniu. Przeczytałem wszystko, co napisano małymi literami. Badanie organizowała firma zajmująca się pozyskiwaniem leadów marketingowych, czyli kontaktów do potencjalnych klientów. W dodatku firma zabraniała upowszechniania jakichkolwiek informacji związanych z tym mejlem. W ciągu 40 minut trzykrotnie otrzymałem gratulacje za to, że dałem się nabrać.

Psucie rynku

Upowszechniam jednak, gdyż BAT ukręciło bat na siebie, przekazując firmom fałszywą informację dotyczącą moich planów. Uprzykrzyło dzień nie tylko mi, ale także ludziom pracującym w telemarketingu, którzy – wprowadzeni w błąd – odbili się od kolejnego klienta. Dodatkowo zniechęciło do działań marketingowych w sieci mnie i pewnie setki, a może tysiące innych osób. Tego typu podmioty żerują wyłącznie na ludzkiej naiwności i tak naprawdę psują rynek, sprawiając wrażenie, że wszystkie działania marketingowe są nieuczciwe. Zapytacie, jak się obronić. Pieniądze i nagrody za kiwnięcie palcem? Kto w to wierzy, jest po prostu naiwny i sam na siebie kręci bat.

Jerzy Gontarz

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych badań i instytucji jest przypadkowe.

 

Ps. Mimo iż po tej historii wymazałem swój adres z bazy, po kilku dniach ponownie dostałem zaproszenie do udziału w badaniu.

Wstecz